Opera mydlana
Gazeta Wyborcza nr 29, wydanie waw z dnia 04/02/1994 SPORT, str. 24(A) Bardzo rzadko igrzyska zimowe tak mocno utrwalają się w świadomości Amerykanów jak w tym roku. Dramat dwóch łyżwiarek - Tonyi Harding i Nancy Kerrigan - zrobił w krótkim czasie z igrzysk szlagier. Sondaże dowodziły dotychczas, że zimowe igrzyska wśród amerykańskich kibiców są niemal równie niepopularne, jak kręgle pań. - Przypadek Harding jest dla nas bezpłatną reklamą. Spowodował, że do ludzi dotarł w ogóle fakt istnienia zimowych igrzysk - mówił dyrektor studiów programowych sieci CBS Greg Kasparian. Nic dziwnego, że CBS, która zainwestowała 300 mln dolarów w prawo transmisji z Lillehammer, czuje się teraz jak zwycięzca. Scenariusz - wciąż dopisywany przez życie - rywalizacji Harding i Kerrigan jest wymarzony dla telewizji, przypomina opery mydlane w najlepszym amerykańskim stylu. Jedna nazywana jest "okrutną czarownicą", która przy pomocy zbirów chciała pozbawić berła piękną i dobrą królową lodu. Obydwie pochodzą z klasy robotniczej. Matka Tonyi była kelnerką i miała sześciu mężów. Ojciec łyżwiarki - mąż nr 5 - był niewykwalifikowanym robotnikiem. Tonya wychowywała się w ośmiu różnych domach. Nancy i dwóch braci było pod opieką prawie niewidomej matki. Ojciec jest z zawodu spawaczem. Były mąż Harding Jeff Gilloby przyznał się do udziału w zamachu. Grozi mu kara dwóch lat więzienia i grzywna w wysokości 100 tysięcy dolarów. Oskarża byłą żonę, że wyraziła zgodę na napad i wiedziała o wszystkim od początku. Tonya zaprzecza. Dochodzenie sądowe zostało przedłużone do 18 lutego. Możliwe, że zostaną powołani nowi świadkowie. Policja ma podsłuchy rozmów telefonicznych osób zamieszanych w tę sprawę, a także czeki i dokumenty z banku oraz taśmy wideo. Dochodzenie dotyczy nie tylko ataku na Kerrigan, ale także pieniędzy, których użyto na zapłacenie za ten atak. Czy nie pochodzą one z dotacji komitetu olimpijskiego USA dla Harding? Łyżwiarka była sponsorowana przez wiele firm, na tournee po Ameryce zarobiła 150 tys. dolarów. Amerykański związek łyżwiarski wyznaczył specjalną komisję do zbadania sprawy.
Źródło: GW