Reklama

AdSense:

Linki sponsorowane

Tylko jedna Volfra

Gazeta Stołeczna nr 54, wydanie waw z dnia 05/03/1997 AKTUALNOŚCI, str. 4

Właściciel Volfry zmniejszył opłatę za użytkowanie radia. Chce przyjąć nowych taksówkarzy i zorganizować promocję korporacji. Skarży się na byłych pracowników. Prezes Krzysztof Wolski w czasie buntu w firmie był poza Warszawą, o swoich planach mówił na wczorajszej konferencji prasowej. Część taksówkarzy z Volfry zbuntowała się trzy tygodnie temu, bo nie zgadzała się m.in. na podniesienie opłat za użytkowanie radia. Baza została unieruchomiona, siedziba firmy - zablokowana przez kierowców. W końcu 180 zbuntowanych założyło własną korporację Nowa Volfra. Właściciel Volfry dopiero wczoraj przedstawił swoje stanowisko podczas konferencji prasowej.. - Mamy zastrzeżony znak słowno-graficzny. Będziemy próbowali załagodzić sprawę, ale jeśli się nie uda, wystąpimy na drogę prawną przeciw taksówkarzom z Nowej Volfry za bezprawne używanie naszej nazwy - zapowiedział. Prezes Wolski oznajmił, że podczas blokady nie poniósł strat, bo taksówkarze tarasowali drogę publiczną - poniosły je firmy, które mają siedziby na terenie bazy. Straty spowodowane konfliktem i odejściem taksówkarzy szacuje na 80 tys. zł. - W Volfrze jest teraz 80 kierowców. Po uporządkowaniu szeregów będą przyjmowani nowi. Jesteśmy ograniczeni liczbą 310 samochodów - mówił Krzysztof Wolski. Zapowiedział, że w lutym i marcu taksówkarze będą płacić za używanie radia po 200 zł, potem po 260 zł. Pieniądze zostaną przeznaczane na reklamę firmy. Wolski zastanawia się też nad możliwością wypuszczenia akcji - taksówkarze staliby się akcjonariuszami korporacji. - Zbuntowani zagłuszają nasze radio, przejmują nasze zlecenia. Pracownicy dostają do domu telefony z pogróżkami - twierdził właściciel Volfry. O skomentowanie tych zarzutów poprosiliśmy szefa Nowej Volfry Artura Oporskiego. - Podporządkujemy się decyzji Urzędu Patentowego i zmienimy nazwę na Nowa - powiedział nam. - Pogróżki otrzymują nie tylko pracownicy Volfry - ja też mam je nagrane na automatycznej sekretarce. Według Oporskiego zagłuszanie to jednostkowe przypadki. Uważa, że nie można panować nad emocjami każdego taksówkarza, który nagle stracił pracę. Poza tym częstotliwość Volfry jest ogólnie dostępna i ktoś może się podszywać pod Nową. - Nic nie wiem o kradzieżach zleceń - stwierdził Oporski.

Źródło: GW



kajaki noclegi Warszawa prezent dla mężczyzny suknie na poprawiny dla młodej salon sukien wieczorowych warszawa